Wścieklizna – śmiertelne niebezpieczeństwo

lis_wścieklizna

To jedna z najgroźniejszych chorób odzwierzęcych. Zabija z niemal 100% skutecznością. Jest tak samo bezwzględna wobec ludzi i zwierząt. Znamy ją z książek, filmów, z opowieści. I choć mogło się wydawać, że mieliśmy ją pod kontrolą, od 2021 roku liczba przypadków choroby w Polsce znacząco wzrosła. W Światowy Dzień Walki z Wścieklizną przypominamy więc o podstawowych działaniach, które pomogą uniknąć zagrożenia.

„Uwaga, wściekły pies!” – takie tabliczki mają odstraszać złodziei, którzy chcą wtargnąć na cudzą posesję. Gdyby potraktować je dosłownie, to faktycznie, każdy przechodzień uciekałby, gdzie pieprz rośnie. I choć miałyby sporą skuteczność – dla właścicieli posesji i tak nie miałoby to większego znaczenia, bo najprawdopodobniej byliby już martwi.

Choroba, która nie bierze jeńców

 W kultowej powieści „Zabić drozda” jest scena, w której Atticus zabija zbliżającego się do niego psa, który ma objawy wścieklizny, ratując tym samym okolicznych mieszkańców. Pomijając głębię i symbolikę, nawet bez odnoszenia jej do całej powieści, jest to niezwykle poruszająca scena. Zwłaszcza dla współczesnego odbiorcy. Bo jak to? Pies sąsiada, który z uporem zbliża się do mieszkańców, by zarazić ich śmiertelnym wirusem? Chwilę potem pojawia się też poczucie ulgi, że u nas nie ma tego problemu i że nasz psiak jest zaszczepiony. Bezpieczny.

 Wścieklizna to wirusowa choroba zakaźna, na którą wrażliwe są wszystkie gatunki ssaków, w tym rzecz jasna ludzie. Głównie zakazić można się poprzez kontakt śliny chorego zwierzęcia z uszkodzoną skórą lub błoną śluzową, na przykład poprzez pogryzienie. Wówczas wirus z miejsca ukąszenia przemieszcza się wzdłuż włókien nerwowych aż do ośrodkowego układu nerwowego, gdzie wywołuje stan zapalny.

Wrażliwość na zakażenie wirusem jest ogromna, ale na zachorowanie wpływa kilka czynników. Istotna jest głębokość i rozległość rany – im większa, tym więcej wirusów przedostało się wraz ze śliną zakażonego zwierzęcia. Szczególnie niebezpieczne są rany zadane w okolicach błony śluzowej nosa, karku lub twarzy. Im bliżej ośrodkowego układu nerwowego, zatem im bliżej głowy, tym szybciej odczuwa się objawy zakażenia.

Wścieklizna występuje na wszystkich kontynentach poza Antarktydą i Australią, nie ma jej także w krajach znajdujących się na wyspach, jak np. Japonia czy Anglia. Nosicielami zarazków są drapieżniki – lisy, jeże, wilki, kuny, wiewiórki, nietoperze, psy. Zdecydowana większość zgonów wynika z pogryzienia przez psy, choć obecnie w obu Amerykach głównymi winowajcami są nietoperze, które w ostatnich latach i tak mają już złą prasę. W Polsce rezerwuarem wścieklizny jest lis rudy. Co ważne, niewielkie gryzonie nie biorą udziału w transporcie wścieklizny na człowieka, zatem ugryzienie przez mysz, szczura czy chomika jest dla nas bezpieczne pod kątem tej choroby.

Objawy wścieklizny u zwierząt

Na początek przeanalizujmy, jak zachowują się zakażone zwierzęta. Okres inkubacji choroby u zwierząt trwa od kilku dni do ponad 7 lat – to zależy od ilości wirusa, miejsca zranienia, wielkości rany. Co do zasady jednak u małych zwierząt wynosi on od kilku do 90 dni, a u dużych od kilku do 180 dni. Aby z całą pewnością stwierdzić, że zwierzę ma wściekliznę, niezbędne jest wykonanie badań laboratoryjnych.

Chore zwierzęta zachowują się różnie – jedne są powolne, zachowują się jak oswojone (w przypadku zwierząt dzikich), inne stają się agresywne, ślinią się i są niespokojne. Zauważalna jest nagła zmiana uosobienia zwierzęcia, przykładowo, jeśli Twój pies z natury jest łagodny, po zakażeniu stanie się agresywny i odwrotnie. Temperatury chorych zwierząt są podwyższone, silnie reagują na bodźce zewnętrzne, wpadają w szał, mają nieskoordynowane ruchy, niezborny wzrok. W dalszej fazie choroby występuje porażenie mięśni żuchwy, gardła, przełyku i ślinotok, a potem zaburzenia świadomości, drgawki, otępienie, śpiączka i zgon.

Objawy wścieklizny u ludzi

Pierwsze objawy wścieklizny u człowieka mogą pojawić się między 4-12 tygodniem od ugryzienia. Zdarzają się przypadki, gdy choroba objawia się wcześniej. Niestety, w chwili pojawienia się objawów zwykle jest już za późno na pomoc i te przypadki kończą się śmiercią.

Miejsce ugryzienia przez chore na wściekliznę zwierzę jest przekrwione i bardzo bolesne, tkanki są przeczulone, pojawia się również mrowienie, pieczenie lub drętwienie. Zakażony człowiek odczuwa silne bóle głowy, ma nudności, wymiotuje i jego samopoczucie jest bardzo złe. Może wystąpić także stan podgorączkowy.

W kolejnym stadium choroby człowiek jest bardzo wrażliwy na światło i dźwięk, pobudzony psychoruchowo, ma tkliwą skórę i omamy. Temperatura rośnie, pojawia się też łzawienie i ślinotok. Najcharakterystyczniejszą cechą wścieklizny jest wodowstręt. Towarzyszą mu bolesne skurcze mięśni jamy ustnej, krtani i gardła. Początkowo wyłącznie podczas picia, później już na sam widok wody.

Zdarza się, że występują skurcze mięśni oddechowych, drgawki i drżenia. Oddychanie staje się coraz trudniejsze, a twarz sinieje. Większość chorych na wściekliznę osób umiera w dość wczesnej fazie, najczęściej podczas napadu drgawek. Niektórzy po okresie pobudzenia doznają porażeń i zapadają w śpiączkę.

To choroba, która zabija z niemal 100% skutecznością. Dlatego po narażeniu na wściekliznę, tak ważna jest profilaktyka poekspozycyjna. Co do zasady, tuż po ugryzieniu, opluciu czy zadrapaniu przez zwierzę, co do którego stanu zdrowia nie jesteśmy pewni, należy niezwłocznie skontaktować się z lekarzem, który poda szczepionkę przeciw wściekliźnie.

Był kontakt, i co dalej?

Za każdym razem, gdy człowiek zostaje ugryziony przez dzikie zwierzę lub gdy ugryzienie przez domowe zwierzę wzbudza podejrzenia, należy to dokładnie sprawdzić. Przypadki podejrzenia wścieklizny lub znalezienie martwego zwierzęcia (lisa, nietoperza lub innego rezerwuara tej choroby), należy zgłosić powiatowemu lekarzowi weterynarii.

Jeśli ugryzie lub silnie zadrapie nas nieznane zwierzę, natychmiast należy umyć rany strumieniem wody z mydłem, a także nie hamować nadmiernego krwawienia. Kolejnym krokiem jest zgłoszenie się do lekarza, który określi ryzyko wścieklizny lub innych chorób odzwierzęcych i zadecyduje o dalszych krokach – w przypadku wścieklizny jest to tzw. PEP, czyli profilaktyka poekspozycyjna wścieklizny. Potencjalnie chory znajduje się także pod nadzorem epidemiologicznym.

Szczepienie ratuje życie

Fani The Office z pewnością kojarzą scenę, gdy Meredith ma bliskie spotkanie z nietoperzem. Kilka tygodni później trafia do szpitala z innego powodu, otóż Michael Scott potrącił ją w drodze do pracy. Później w swoich oczach wyrósł do rangi bohatera, bo w wywiadzie w szpitalu lekarze dowiedzieli się o nietoperzu i profilaktycznie zaszczepili Meredith przeciw wściekliźnie.

I rzeczywiście, co do zasady szczepieniom poddaje się osoby podejrzewane o zakażenie, czyli pogryzione przez chore lub podejrzane o chorobę zwierzęta i osoby pogryzione przez zwierzę dzikie lub nieznane. Zaszczepieni są też ci, u których nastąpiło zanieczyszczenie błon śluzowych spojówek lub których wcześniejsze uszkodzenia skóry miały bezpośredni kontakt ze śliną zwierzęcia podejrzewanego o wściekliznę.

Jak zapobiegać wściekliźnie?

Na zwiększenie ryzyka rozwoju wścieklizny wpływa głównie to, czy zwierzę jest znanym rezerwuarem wścieklizny lub czy znajdujemy się na obszarze, na którym wścieklizna jest obecna. Jeśli zwierzę zachowuje się podejrzanie, wygląda na chore, ugryzło nas niesprowokowane lub nie zostało zaszczepione, istnieje duże prawdopodobieństwo, że jest nosicielem tej groźnej choroby.

Dlatego też należy bezwzględnie unikać kontaktu z podejrzanym zwierzęciem i nie dotykać zwłok zwierząt. Jeśli widzimy bezpańskiego, dzikiego psa lub kota, nie głaszczmy go. To szczególnie istotne, jeśli podróżujemy po krajach, w których wścieklizna jest powszechna u psów. To samo dotyczy dzikich zwierząt – nawet jeśli zachowują się bardzo przyjaźnie, nie należy ich dokarmiać i się do nich zbliżać.

Profilaktyka to jest życie!

W walce z tą straszną chorobą pomagają oczywiście szczepienia. I to nie tylko te podane człowiekowi po pogryzieniu, ale też te, które podawane są naszym zwierzętom. Zwierzęta domowe mogą zarazić się chorobą od dzikich zwierząt, dlatego zapobieganie ich wściekliźnie jest ważnym krokiem w zapobieganiu występowania choroby wśród ludzi.

W Polsce szczepienie psów przeciw wściekliźnie jest obowiązkowe. Każdy pies powyżej 3. miesiąca życia musi być zaszczepiony, a później dawka musi być powtarzana co 12 miesięcy. Choć prawo nie narzuca obowiązku szczepienia kotów, jest to mocno zalecane, zwłaszcza na obszarach występowania wścieklizny. To samo dotyczy zwierząt gospodarskich, które mogą mieć kontakt z dziką zwierzyną (lisem, kuną etc).

W ramach walki z wścieklizną prowadzone są także cykliczne szczepienia ochronne lisów wolno żyjących. Lis rudy jest rezerwuarem wirusa w naszym kraju, dlatego Inspekcja Weterynaryjna poświęca mu sporo uwagi. Procedura wygląda tak, że doustna szczepionka przeznaczona dla lisów umieszczona jest w blistrze zatopionym w przynęcie, która ma zachęcić zwierzę do zjedzenia. Tak przygotowane szczepionki rozrzucane są z samolotu lub śmigłowca, a także w niektórych przypadkach wykładane ręcznie.

Oczywiście, akcja przeprowadzenia szczepień ochronnych w zagrożonych wścieklizną obszarach, jest poprzedzona akcją informacyjną. To szczególnie ważne, ponieważ należy bezwzględnie unikać kontaktu ze szczepionką przeznaczoną dla lisów – dotyczy to zarówno nas, jak i naszych zwierząt. Po kontakcie z taką szczepionką należy zgłosić się do lekarza, a jeśli kontakt z nią miało zwierzę domowe, do weterynarza.

Nie bagatelizuj problemu

Choć wścieklizna wydaje się problemem, który dzięki profilaktyce w dużej mierze już nas nie dotyczy, należy mieć się cały czas na baczności. Od stycznia do sierpnia 2022 roku w województwie mazowieckim odnotowano 30 przypadków wścieklizny. W większości choroba dotknęła lisy, ale oprócz nich wściekliznę wykryto także u dwóch psów, kota i borsuka. Stąd zarządzenie obowiązkowych szczepień także dla kotów. W 2021 roku na tym samym obszarze wystąpiło 110 przypadków choroby. 28 września przypada Światowy Dzień Walki z Wścieklizną. Zróbmy wszystko, by ta choroba znów nie stała się powszechna.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *